Aedin

    Share
    avatar
    Aedin

    Liczba postów : 11
    Join date : 14/04/2009
    Age : 26
    Skąd : Katowice

    Karta Postaci
    Imie i Nazwisko::
    Rasa:
    Poziom:

    Aedin

    Pisanie by Aedin on Nie Kwi 26 2009, 00:20

    Imię i nazwisko: Aedin
    Płeć: mężczyzna
    Wiek: 17
    Rasa: Zabrak
    Języki: Basic, Zabrak
    Klasa: Jedi
    Specjalizacja: Pilot
    Ranga: Rycerz Jedi
    Poziom Postaci: 5
    Cechy
    - Siła: 4
    - Wytrzymałość: 4
    - Kondycja: 4
    - Refleks: 5
    - Zręczność: 4
    - Zwinność: 7
    Moce: ( Do uzupełnienia)


    Umiejętności:
    Pilotaż myśliwców (P), (Zaawansowana)
    Pilotaż transporterów (P) [P] , (Zaawansowana)
    Budowa broni energetycznej krótkodystansowej (wibroostrza) (I) [J: tylko miecze świetlne] (Podstawowa)
    Używanie broni energetycznej krótkodystansowej (wibroostrza) (Z) [J] , (Zaawansowana)
    Walka na pięści (Podstawowa)
    Uniki (Podstawowa)
    Oburęczność (Podstawowa)
    Skradanie się (Podstawowa)
    Akrobatyka (Zaawansowana)
    Refleks (Podstawowa)
    Wspinaczka (Podstawowa)
    Pływanie (poziom podstawowy oznacza, że postać nie umie pływać, ale ma szanse na utrzymanie się nad powierzchnią wody.) (Podstawowa)
    Dyplomacja (Podstawowa)
    Orientacja w terenie (Podstawowa)
    Przeszukiwanie (Podstawowa)
    Wiedza ogólna o statkach (P, Mn) [P, Ł] (Podstawowa)
    Sztuka przetrwania (Z, P) (Podstawowa)
    Wiedza: myśliwce (P, Mn) [P] (Podstawowa)
    Wiedza: transportery (P, Mn) [P] (Podstawowa)
    Używanie lekkiej broni energetycznej dystansowej (blastery) (Z) [C, Ł, P] (Podstawowa)
    Wiedza: własna klasa (Podstawowa)
    Charakter: Opanowany i z reguły poważny. Ma swoje poczucie humoru. Jego głównym celem jest jak najgłębsze poznanie Mocy i temu się oddaję. Lubi walczyć przy użyciu mieczy świetlnych, chociaż jest zwolennikiem dyplomatycznego załatwiania spraw. Użycie miecza to zawsze ostateczna ostateczność. Nie łatwo go sprowokować.

    Szermierka: 4
    Moc: 7
    Formy Walki Mieczem Świetlnym: Soresu - Mistrzowski, Shii-Cho

    Wygląd: Wysoki, i dobrze zbudowany Zabrak o troszkę ciemniejszym niż ludzki kolorze skóry. Jest całkowicie łysy, za to rogi są gęsto rozsiane na jego głowie. Ma zielone oczy oraz przyjazna twarz. Pokryta jest ona tatuażami. Ubiór zazwyczaj szaty Jedi, chyba, że przebywa na planecie lub misji gdzie Jedi nie są specjalnie szanowani. Wtedy wkłada swój stroj podróżny.

    Ekwipunek: Szata Jedi
    Dwa miecze świetlne, jeden fioletowy drugi zaś zielony. Rękojeść jednego jest to prosta cylindryczna rurka owinięta rzemieniami drugi zaś, bardziej złożony (http://starwars.wikia.com/wiki/Image:Consul_hilt.JPG). Podczas walki używa tylko jednego z nich.
    100 Kredytów


    Historia: Urodziłem się na Korelii. Od zawsze byłem bardzo bystry. Szybko uczyłem się wszystkiego, o ile tylko chciałem. Gdy trochę podrosłem zacząłem wraz z matką latać starym frachtowcem. Lataliśmy od jednej planety do drugiej przewożąc jakieś towary. Ojca bardzo rzadko widywałem. Walczył w rebelii. Każde nasze spotkanie było ogromnym ryzykiem. Wiem że kiedyś miał jakieś powiązania z rycerzami Jedi, podobno pobierał niegdyś u nich nauki nim nastało Imperium. Był niezrównanym pilotem. Lata mijały, szlaki handlowe poznałem jak własną kieszeń. Moja mama czasem pozwalała i siąść za sterami. Uwielbiam latanie. Nie ma nic równie wspaniałego jak lot w przestrzeni. Udało mi się zdobyć stary symulator szkoleniowy. Początkowo przesiadywałem przed nim godzinami, opanowując lot na myśliwcu. Potem trochę mniej, wolałem prawdziwy lot. Gdy byłem już starszy matka pozwalała mi samemu wykonywać kursy z towarem to tu to tam. Powoli ja zacząłem przejmować cały interes. Miałem własną załogę. Przemierzyliśmy większą część znanych szlaków. Nie raz umykaliśmy patrolowcom Imperium czy piratom. Nie wiadomo które gorsze. Odwiedzałem matkę tak często jak tylko mogłem. Musiałem być przy niej. Każdego dnia mogliśmy dowiedzieć się że mój ojciec poległ. Lub, co gorsze, żywy wpadł w ręce imperialnych. Rzadko dostawaliśmy wiadomości o nim. Sam chciałem dołączyć się do rebelii ale matka, nie przeżyła by takiego strachu. Pozostawało nam tylko czekać na każdą kolejną wiadomość o nim. Poznałem w trakcie pracy wiele ciekawych planet. Przykładem może być Mon Calamari czy Ossus. Z tym drugim to wiąże się również inna bardzo dziwna rzecz. Przelatywaliśmy właśnie koło tej planety, gdy dostałem jakiegoś ataku. Zaczęła boleć mnie głowa, brzuch. Coś jakby wybuch prosto w mojej głowie. Upadłem na pokład z siedzenia. Kręciło mi się w głowie. Po chwili przeszło jakby nigdy nic. Gdy wróciłem z kursu, W domu czekała na mnie okropna wiadomość. Ojciec zginął. Był na statku szpitalnym gdy ten eksplodował. Zginał jak bohater tak powiedzieli. Mówili że dziś imperium otrzymało cios, po którym nie podniesie się już na nogi. Byłem zdruzgotany. Imperium upadło (w każdym razie takie jakie znaliśmy do tej pory), ale ja nie miałem powodu do radości. Wraz z matką zamiast radości odczuwaliśmy żal i niewyobrażalny smutek. Ojciec był wyjątkowy. Nie tylko dlatego że był moim ojcem. Potrafił wyleczyć najciężej chorych. Nigdy nie odmawiał pomocy. Nie martwił się o zapłatę. Taki on był – wspaniały. Był to najgorszy okres w moim życiu. Obijałem się po spelunach. Błądziłem bez celu. Wszystko straciło sens. Szczęśliwie moja depresja nie trwała w nieskończoność. Zamiłowanie do latania nie pozwoliło mi przebywać dłużej na ziemi. Zapragnąłem znów zasiąść za sterami. Podpisałem kilka kontraktów na towar i byłem gotów, aby znów przemierzać galaktykę. Tymczasem matka ogarnięta rozpaczą postanowiła pomóc zwycięskiej już rebelii, w całkowitym zniszczeniu imperium. Była nawet niezłym pilotem. Pożegnała się ze mną. „dopóki istnieje chociaż jedna planeta pod panowaniem imperium, nie spocznę póki jej nie wyzwolimy” powiedziała. Rozdzielał mnie ból. Bałem się o matkę. Latałem od planety do planety, zbytnio nie myśląc jakie niebezpieczeństwa mogą jej towarzyszyć. Powstała Nowa Republika. Właśnie miałem wylecieć z Coruscant, gdy zaczepił mnie jakiś starszy człowiek. Zaproponował mi drinka. Zgodziłem się, cóż to szkodzi. W trakcie gdy popijałem on zaczął opowiadać mi o rycerzach Jedi o tym kim są i co dokładnie muszą robić. O tym że mają potężnego sprzymierzeńca jakim jest moc. Spytał mnie czy kiedykolwiek myślałem o zostaniu Jedi. Byłem ciekaw, co z tego wyniknie. Powiedziałem, że tak. On popatrzył na mnie przenikliwie. „Wiedz, że poznanie tajników mocy to coś więcej niż wstąpienie do jakiegoś klubu. Musisz być zdolny do wyrzeczeń i poświęceń. Czy jesteś na to gotów?”. Spoważniałem. On mówił poważnie. Chciałem być jak mój ojciec. On też niegdyś był szkolony jako rycerz Jedi. Zgodziłem się. Teraz już wiedziałem, czego chcę...

      Obecny czas to Wto Lip 25 2017, 01:36